Cudowny obraz św. Józefa

Centrum obrazu św. Józefa w karmelitańskiej świątyni stanowi Dzieciątko Jezus, na które pada światło płynące z góry od Ducha Świętego. Dzieciątko pełne jest swoistej błogości, trzyma w prawej rączce gałązkę z rajskimi jabłkami – znak zbawienia, a w lewej różę – symbol Zbawiciela. Jest podtrzymywane przez swojego Opiekuna, którego przedstawiono na obrazie jako młodego mężczyznę. Na jego twarzy dostrzec można dobroć, troskliwość i zamyślenie. Piastuje Dzieciątko delikatnie obiema rękami, podtrzymując Je przy swym lewym boku. Wokół postaci centralnych dostrzegamy na obrazie wyobrażenia aniołów. U góry po prawej stronie anioł trzyma lilię – symbol dziewictwa i czystości, drugi anioł na dole obrazu klęczy, adorując Jezusa i Jego Opiekuna. Nad głową Józefa, po lewej stronie widać putto trzymające różany wianek. W głębi pasma wzgórz, pola i drzewa tworzą pejzażowe tło.


Obraz został namalowany techniką olejną na płótnie o wymiarach: 281,5 x 170 cm.

Jakie przesłanie niesie tak namalowany obraz? Przede wszystkim należy zauważyć, iż jest on ze wszech miar chrystocentryczny. Przedstawione na nim osoby koncentrują swoją uwagę na osobie Dzieciątka Jezus. Ono jest bezsprzecznie źródłem zainteresowania i czci. Tego rodzaju interpretacja uświadamia nam, że kult świętych, nawet tych najbardziej znaczących w historii zbawienia, jest ściśle podporządkowany czci, jaką oddajemy Jedynemu Świętemu, który jest źródłem świętości swoich stworzeń.

Na obrazie Dzieciątko ukazane jest jako tronujące, a Jego tronem są ręce św. Józefa. Opiekun z Nazaretu obwieszcza tym samym całemu światu: „Oto wasz Król, wyjdźcie Mu na spotkanie!”. Widzimy, jak bardzo zależy św. Józefowi, by Jezus został poznany jako Zbawiciel, by został przyjęty przez swoich, do których przybył z Bożej niedostępności jako bliski wszystkim człowiek.

Patriarcha nazaretański jest głosicielem prawdy o mesjańskim posłannictwie Dzieciątka. Całym sobą pragnie zaświadczyć, że Bóg wypełnił swoją obietnicę i zesłał na ziemię Zbawiciela. Józef na obrazie wpatrzony jest w dal. Jego wzrok wyraża pragnienie spotkania się z każdym, kto zechce przez swoje spojrzenie wejść z nim w dialog. Można więc nawiązać z Oblubieńcem Najświętszej Maryi Panny swoistą rozmowę milczenia. Ten, który nie wypowiedział w Ewangeliach ani jednego słowa, zaprasza nas poprzez swój wizerunek do milczącego dialogu obecności, w którym liczy się gotowość do wzajemnej miłości, zrozumienia i chęci pomocy.

Józef jest gotowy do opieki nad nami, tak jak opiekował się Jezusem. Czynił to w cichości i ukryciu. Chce i wobec nas spełniać tego rodzaju misję: w ciszy, ukryciu, bez wielkich słów i deklaracji być obecnym na ścieżce naszego życia jako ktoś, kto prowadzi nas do Jezusa. Dzieciątko i św. Józefa oświeca Boskie światło spływające po opromienionej nim Gołębicy – symbolu Ducha Świętego. Bez obecności Trzeciej Osoby Trójcy Świętej nie byłoby tego misterium, które kontemplujemy na obrazie Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

To Duch Boży sprawia, że Słowo staje się Człowiekiem widocznym dla tych, którzy w Niego wierzą. To wreszcie za sprawą tego Ducha Józef może sprawować nad Jezusem i tymi, którzy wierzą w jego opiekę. Duch Święty jest Pocieszycielem, Obrońcą i Opiekunem człowieka. Te cechy bliskie były św. Józefowi. Otrzymał je on od Ducha Bożego. Święty Józef posiada je, rozciągając swoją opiekę i troskę nad wierzącymi w moc Jego działania.

Zwróćmy jeszcze naszą uwagę na wyobrażenia aniołów adorujących Dzieciątko i św. Józefa. Tam, gdzie się objawia świętość Boga, zawsze gromadzą się zastępy niebieskich duchów gotowe, by wielbić Najwyższego za cuda Jego dobroci. Uczą nas tym samym pełnego czci i adoracji ducha modlitwy. Pomagają nam w skupieniu się na tym, co najważniejsze, gdy patrzymy na obraz św. Józefa – patrona Krakowa.

Krótka historia obrazu i jego autor

Drewniany ołtarz, gdzie znajdował się obraz św. Józefa, zastąpiono nowym, wykonanym w marmurze. Uznano, że należy do niego zamówić też nowy wizerunek Oblubieńca Maryi. W 1668 roku przeor klasztoru św. Michała i św. Józefa zamówił w Rzymie obraz patrona królewskiego miasta Krakowa. Namalował go brat Łukasz od św. Karola mieszkający w klasztorze Santa Maria della Scala w Rzymie. O autentyczności obrazu świadczy notatka o. Onufrego od Wniebowzięcia NMP (Tomasza Ośmielskiego) w biogramie o. Ireneusza od Wniebowstąpienia Pańskiego (Wojciecha Nuceryna), przeora klasztoru św. Michała i św. Józefa:

„Przeorem krakowskim św. Michała obrany R.P. 1670 cały klasztor do perfekcyi fabryki przyprowadził […]. Będąc na drugie trzy lata potwierdzony przeorem konwentu św. Michała R.P. 1674, Bractwo świętego Oyca Naszego Józefa, do tegoż kościoła z solemną uroczystością wprowadził, y ten ołtarz, który dotąd widzimy,  św. Oycu naszemu Józefowi w kościele św. Michała wystawił, do którego przydał insze dwa ołtarze, to iest świętey matki naszej Teresy y świętego oyca naszego Jana od Krzyża; y do tych trzech ołtarzow sprowadził obrazy z Rzymu, ręką zakonnika naszego, Brata Łukasza malowane”.

Autor tej informacji pomylił się tylko co do chronologii opisywanego wydarzenia. Wszystko inne jest zgodne z prawdą, a więc fakt sprowadzenia malowideł do Krakowa z samego centrum zakonu – z rzymskiego klasztoru. Wśród nich był obraz Patriarchy z Nazaretu z Dzieciątkiem. Wiemy już, kto jest twórcą tych przedstawień. Był to Charles Sibrecque, Flamandczyk, urodzony w 1612 roku niedaleko Brukseli. Do zakonu wstąpił w 1652 roku. Należy przypuszczać, że był już dostatecznie dobrze uformowanym malarzem.

Jako karmelita bosy zaczął się specjalizować w tematyce typowo karmelitańskiej. Przyjmował zlecenia z różnych klasztorów. Uznano, że lepiej będzie, aby przebywał blisko serca ówczesnej kongregacji włoskiej i dlatego sprowadzono go do klasztoru Santa Maria Della Scala. Do Wiecznego Miasta najprawdopodobniej przybył w roku 1667. W następnym roku malował między innymi obrazy do kościoła w Krakowie. Przesłano je do Polski w marcu 1669 roku Brat Łukasz pracował dużo i stosunkowo szybko. Pozostawił po sobie wiele dzieł. Zmarł w Rzymie w 1682 roku.

Po sprowadzeniu obrazu św. Józefa do Krakowa zorganizowano wielką uroczystość. 18 marca 1669 roku powołano do istnienia przy klasztorze św. Michała i św. Józefa bractwo poświęcone czci Opiekuna Pana Jezusa. Wkrótce podniesiono tę pobożną organizację do rangi Arcybractwa. Działało ono bardzo prężnie, co znajdowało wyraz w rosnącym zainteresowaniu wiernych obrazem Świętego Patriarchy z Nazaretu. Przynoszono liczne złote i srebrne wota jako znak wdzięczności za łaski otrzymane poprzez wstawiennictwo „karmelitańskiego” Orędownika. Był On nieprzerwanie aż do 1797 roku czczony w cudownym obrazie. Niestety austriacki zaborca dokonał kasaty klasztoru.

Obraz został przeniesiony do klasztoru Karmelitanek Bosych na Wesołą (ul. Kopernika 44). Przebywał tam blisko 135 lat. Karmelici w roku 1932 z powrotem zaopiekowali się nim, przenosząc malowidło do klasztoru przy ul. Rakowickiej 18. Umieścili je w zakonnym oratorium. W 1979 roku postanowiono wznowić publiczny kult obrazu. Przygotowano w związku z tym miejsce, gdzie obraz pozostaje do dnia dzisiejszego – w lewej bocznej nawie kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP. 1 maja 1980 roku odbyła się podniosła uroczysta intronizacja Cudownego Obrazu oraz zawierzenie św. Józefowi prowincji polskiej Karmelitów Bosych.

o. Bartłomiej Kucharski OCD

Medytacja nad jednym obrazem Św. Józefa - Pośrednik życia

Ponieważ imię „Józef” oznacza „Bóg przydaje”, można by stwierdzić, że w obecności Żywicielu Syna Bożego, wszystko się mnoży. Jego „specjalnością” jest przydawanie dobra, pomnażanie świętości. Moce duchowe, a więc cnoty, się uaktywniają i przenikają serce. Wszelkie dobro domaga się pomnożenia. Takie jest prawo życia. Życie nie lubi czekać, chce żyć.

Jak mawiała św. Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), patronka Europy, karmelitanka bosa, każde pokolenie ma swój niepowtarzalny wkład w dziedzictwo kultury i jest przed Bogiem zobowiązane je zrealizować. A starsza generacja, spełniwszy swe zadanie, winna pomagać młodszej rozpoznać właściwe dla niej dzieła. W ten sposób nabudowuje się dorobek wieków – pomnażanie dobra.

Życie jako tło i istota

W obrazie, namalowanym przez karmelitę bosego brata Łukasza Charles Sibrecque[1], niderlandczyka, z klasztoru La Scala w Rzymie w XVII w., a obecnie czczonym w kościołach karmelitów bosych w Krakowie i w kopii – w Poznaniu, pojawia się św. Józef jako pośrednik życia.

Część tła stanowi coś, co można by nazwać świetlistym łonem wszelkiego życia, wnętrzności, z których czerpie rzeczywistość. Jest takie piękne wyrażanie Chrystusa: „światło życia” (J 8:12). Nie jest to światło umysłu, lecz światło życia, wszelkiego stworzenia, ożywczy nurt łaski. Pan mówi: „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8:12).

Egzystując w środowisku cywilizacji śmierci musimy dostrzec, że samo życie jest zagrożone, jego przekazywanie i owocowanie. Stajemy przed takimi obrazami z „kodem” życia i pytamy jak żyć? Jak przed wiekami św. Teresa od Jezusa, wyznajemy, że nie potrafimy żyć. Powtarzamy jej słowa z „Księgi życia”: „Pragnęłam żyć, bo dobrze to rozumiałam, że nie żyłam, tylko raczej szamotałam się w cieniu śmierci, a nie było nikogo, kto by mi dał życie” (Ż 8, 12).

W naszym polskim kontekście należy zwrócić uwagę na fenomen niezwykłego przekonania do życia, na odradzanie się ducha narodu, wspólnoty, Kościoła pomimo dziesiątek, a nawet setek lat, zorganizowanego pozbawiania nas życia, w każdym niemal wymiarze. Nieprzypadkowo życie narodu związane było mocno z wiarą, w obecnym w historii i ożywiającym Duchem Świętym. Nie naruszyły naszego etosu narodowego ani zawierucha reformacji, która gdzie indziej doprowadzał do zburzenia porządku publicznego i eklezjalnego (dramat św. Teresy od Jezusa). Ani industrializacja, która podzieliła wiele społeczeństw i objawiała oblicze antykościelne, w Polsce wzmocniła więź narodu z Kościołem, co później owocowało w ruchu „Solidarność”. Pamiętamy czasy komuny, kiedy Kościół był jedyną przestrzenią wolności kultury i ducha. To narodowe przekonanie do życia pojawiło się w niespójności z duchem zachodniej sekularyzacji. Pytamy dziś, czy polski etos życia przetrzyma napór odczłowieczającej i antykościelnej histerii, czy zwycięży mądrość narodu, czy zostanie rozszarpany.

Trynitarne rozwinięcie

Świetlisty obłok, symbol Boga Ojca – Stwórcy i Źródła wszelkiego życia wyraża to, co chcielibyśmy przekazać mówiąc o łonie Ojca – tam, gdzie rodzony jest Syn i gdzie rozpoczyna się wszystko. W łonie Ojca wszystko znajduje swój początek.

Bóg Ojciec z głębi świetlistego obłoku posyła Ducha Świętego, Ożywiciela i Uświęciciela. Jak stwierdza Jan Paweł II w encyklice „Dominum et Vivificantem”[2]:

[Kościół] od początku głosi wiarę w Ducha Świętego, jako Ożywiciela, poprzez którego niezgłębiony Trójjedyny Bóg udziela się ludziom, zaszczepiając w nich zadatek życia wiecznego (DV 1)

Duch święty jest nie tylko źródłem życia, ale i źródłem Kościoła. Należy wyeksponować tę zasadę udzielania się Ducha Świętego, zwłaszcza jako tajemnicę udzielania życia. To tajemnica „wieczystej” płodności Ducha Świętego. W przytoczonej encyklice znajdujemy ważne słowa:

W imię zmartwychwstania Chrystusa Kościół głosi życie, które objawiło się poza granicą śmierci: życie, które jest potężniejsze od śmierci głosi równocześnie Tego, który daje to życie. Który jest Ożywicielem. Głosi — a nade wszystko współpracuje z Nim w dawaniu tego życia (DV 58).

W linii prostej od Ojca przez Ducha Świętego pojawia się Syn. Zdumiewa ta symetria życia, owo wewnętrztrynitarne pochodzenie, „za przyczyną” Ducha Świętego, poprzez Jego zstępowanie i osłanianie: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię (Łk 1:35). Dzięki temu możemy mieć udział w tajemnicy zstępowania i osłaniania, co sugerują smugi boskiego światła. Stajemy w tym samym miejscu łaski, co Maryja, by cieszyć się darem życia.

Na obrazie odnajdujemy Czterech Ojców: Boga Ojca – źródła wszelkiego życia (w symbolice świetlistego łona), Syna (Źródła życia nadprzyrodzonego) Ducha Świętego – Ożywiciela i św. Józefa, opiekuna życia. To tak, jakby autor chciał zagwarantować, że życie kroczy we wszystkich kierunkach świata, o każdej porze roku. Mamy tu wszystko: kosmogonia, porządek świata, teologię. Życie, które ogarnia wszystko, całą rzeczywistość: wysokie i niskie, boskie i ludzkie.

Św. Józef patrzy  orantowi prosto w oczy, jako jedyny z postaci. Chrystus spogląda na anioła adorującego i przylegającego do ziemi, pozostali aniołowie patrzą w jednym kierunku poza obraz. Są to wręcz przeciwstawne kierunki.

Chciałbym, żeby na tym obrazie klęcząca w adoracyjnym zachwycie przed Jezusem i Józefem osoba, była Maryją. To bardzo odpowiadałoby Jej pokorze, szacunkowi dla życia (Życiodajnego Ojca w symbolice Boskiego łona) i Syna, (który jest Życiem) i współmałżonka, który to życie chroni i rozwija.

Twarz Józefa, spokojna, dojrzała, wręcz majestatyczna, promieniuje głębokim pokojem i pewnością. Dla czcicieli to najlepszy kontakt, odnawiający poczucie godności i wielkiego, ostatecznego  przeznaczenia, na czas niepewności i udręczenia.

Warto zwrócić uwagę, że prawa dłoń św. Józefa jest jakby tronem Chrystusa. Dłoń przyozdobiona królewską złotą szatą i uroczystą szatą z frędzlami mówi o jakiejś spójności, może podwójnej władzy. Jedna z szat dotyka i okrywa Chrystusa, druga zaś okrywa i spowija dłoń Patriarchy.

Lewa dłoń, niezwykle piękna dłoń (nie wygląda na rękę rzemieślnika) podtrzymuje rękę Chrystusa. Wyraża to ojcowskie wsparcie dla dzieł Syna. Chrystus przyodziany jest rodzajem ozdobnej przepaski, szala, w kolorze białym. W Piśmie Świętym kolor biały jawi się jako kolor samego Chrystusa, ale i szat aniołów, proroków, apostołów, starców Apokalipsy.

Przyoblec się w białe szaty w okresie wczesnego Kościoła równoznaczne było z przyobleczeniem się w Chrystusa w misterium chrzcielnym. Po dziś dzień biała szata nakładana nowoochrzczonym jest symbolem naszego życia.

Jednocześnie emanuje z obrazu lekkość, wręcz podniosłość. To dar dla upadających na duchu, czy słaniających się z przeciążenia życia.

Witalność życia

Tłem obrazu jest bogactwo kipiącej płodnością natury: zielone laski i wzgórza, wszystko w pełni rozkwitu. Zieleń to symbol wzrostu, odrodzenia i płodności natury. Ale uważny obserwator zauważy, że również niebo pokryte jest tym samym kolorem. Zielone tło obrazu stanowi przejaw całościowej żywotności. Witalność życia pojawia się zarówno w przepychu natury, jak i strukturach nieba.

Zieleń przywołuje skojarzenia z Karmelem z dwóch powodów: jest kolorem Ogrodu Pana, oraz jest kolorem kontemplacji. Zielone łąki w tle obrazują pełnię życia naturalnego, w Chrystus na rękach św. Józefa – to pełnia życia duchowego.

Całe tło obrazu stanowi przejaw całościowej żywotności, którą można osadzić pomiędzy siłą „niezniszczalnego życia”, o której mówi Autor „Listu do Hebrajczyków” (7:16), a "viriditas", które znane jest z teologii św. Hildegardy z Bingen. To pojęcie trudne do przetłumaczenia znaczy "zieloność", pełną dynamizmu, wzrostu, siły życia. Źródłem owego "viriditas" jest sam Bóg, a najdoskonalszą jej realizacją – zjednoczenie ze Stwórcą. Oznacza to pełnię życia, którego ikoną jest zmartwychwstanie ciał, jednoczących się z duchem, dopełniając dzieła zbawienia. Praktycznym wymiarem „viriditas” jest czerpanie z hojności życia jedynego jego Źródła – Życia Boga. Świadczy o niezniszczalności życia.

„Benedicta Viriditas” (błogosławiona zieloność) czczona była przez starożytnych jako żywioł życia (fecunditatis), to co przejawiało się w greckim erosie, jako mocy tworzenia (vis creationis).

„Viriditas” w sensie duchowym uruchamia potencjał duchowy, możliwość „stawania się”. Ponieważ człowiek nie jest w pewnym sensie „ukończony”, nosi w sobie potencjalność, zdolność rozwoju, doskonalenia siebie. „Viriditas” wypełnia nadzieją pełni, a z drugiej strony bezustannie otwiera na „novum” istnienia. Dlatego mnogość istnienia (populacja ludzi, zbiory), jest mnożeniem chwały Stwórcy. Każde powstrzymywanie życia, zamknięcie, bycie przeciw życiu (mentalność anty-koncepcyjna) zamyka bramy żywiołu życia.

A ten, czy to w sensie naturalnym czy duchowym, jest niepowstrzymany. Tłumaczy to Chrystus: «Z królestwem Bożym dzieje się tak, jak gdyby ktoś nasienie wrzucił w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon, najpierw źdźbło, potem kłos, a potem pełne ziarnko w kłosie. A gdy stan zboża na to pozwala, zaraz zapuszcza się sierp, bo pora już na żniwo» (Mk 4:26-29). Czy człowiek zdaje sobie sprawę z tego, czy nie, wewnątrz wszystkiego istnieje logos życia, dynamika, która działa niezależnie od tego, czy człowiek ją wspiera, czy o niej zapomina.

Ta niezniszczalność życia stanowi niejako tło naszego obrazu. To życie się wydobywa i jest podtrzymywane w tajemnicy Opatrzności Bożej. Wypełnione jest „mocą Ducha Świętego”, mocą Życia, którego nic nie powstrzyma. Taka zieleń przestaje być kolorem, zmienia się w stan, w sposób istnienia.

Zieleń ta jest potęgą miłości, potęgą samego życia, tak, że zielone jest – według niej – serce Boga, zielona jest siła rozrodcza człowieka, piękno kobiecości, zielona jest także zdrowa egzystencja człowieka. Jej zdaniem siła zielonej miłości Boga najpełniej się ujawniła w Jezusie Chrystusie. Dlatego Matkę Chrystusa - Maryję Hildegarda nazywa „viridissima virgo” (Hildegard of Bingen 1987: 376). Dzięki takiemu ujęciu określenie „viridissima” nabiera nowego znaczenia: pierwotnie rozumiane jako najbardziej zielona, dla Hildegardy oznacza najbardziej życiodajna. „Viridissima virgo” wyraża zatem najbardziej płodną dziewicę, która dała życie samemu źródłu życia[3]

„Viriditas” – dosł. zielona żyzność i potęga urodzajnych pól. Ta viriditas może być zagrożona, zwiędłością życia i zieloności, gdy siły życia opanowuje zaślepienie dusz ludzkich idących drogą zagłuszania Boga, podążając jedynie za własną przyjemnością. Ta życiodajna zieloność niszczona jest przez grzech, który niesie swoistą zagładę natury. Największą odnowę stworzenia, odrodzenie (restitutio) rozkwit siły życia przynosi skrucha i żal, które pozwalają powracać do pierwotnego stanu harmonii stworzonej przez Boga (constitutio).

Można by podsumować, że tłem obrazu jest zielona dziewiczość, która podjęta przez Maryję i Józefa jako styl życia, staje się najbardziej płodnym i życiodajnym dla świata stanem. Karmieni żywą obecnością Słowa Bożego, Logosu, doświadczają żywotności Źródła: „Tyś źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych spływających z Libanu” (Pnp 4:15).

W intensywności zieleni tła można odkryć przesłanie greckiego dynamis, potencjalności istnienia. Życie tej „zielonej” miłości to nie określona czy nieokreślona możliwość, ale zasada przekraczania możliwości. Młoda, zawsze świeża zieloność sugeruje: „u Boga wszystko jest możliwe” (Mt 19:26). Natomiast ludzie zanurzeni w świecie doświadczając swej potencjalności, obcują raczej ze swą niemożnością. Dynamis przyjmuje formę „mocy nieskończonej”, która porusza wszystko ku właściwym celom, ku życiu, ku miłości.

Kiedy „dynamis” miłości działa w człowieku, to czym jest przestaje być najważniejsze, zmierza ku temu, kim on może być.

Dlatego „viriditas” i „dynamis” są imionami nadziei – tego kim będziemy. Życie splecione jest z nadziei, bo „jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy” (1J 3:2).

Zieleń na karmelitańskim obrazie ma formę łoża, a przynajmniej jest on zielenią „wyścielony”. Może to być odczytane w kontekście Pnp 1,16: „Zaiste piękny jesteś, miły mój, o jakże uroczy! Łoże nasze z zieleni”. Zieleń jest biblijnym kolorem miłości, a zielone łoże zarówno w Targumie jak i u Alkuina kojarzy się z licznym potomstwem. Potomstwo to, jak znajdujemy w Targumie – dotyczy Izraela (dzięki obecności boskiej szechinah); a u Alkuina – jest potomstwem Kościoła (dzięki łasce Chrystusa). Zieleń ta jest również zwiastunem licznej rzeszy czcicieli św. Józefa.

Korona życia

Św. Józef na obrazie jest koronowany koroną życia, utkaną z kwiatów, na przemian czerwonych i niebieskich. Można w tym dostrzec dwa rodzaje życia: niebiańskiego i męczeńskiego.

Czerwone róże znaczą: piękno, nieskazitelność, szlachetność, afekt do Pani serca (Maryi), milczenie, dyskrecję, a niebieskie: spełnienie niemożliwego czynu. Zwłaszcza te niebieskie uświadamiają, że św. Józef uczestniczył w sytuacjach, które go przekraczały. „Signum Rosae” posiada swą wewnętrzną treść. Ich połączenie wydaje się sugerować splot, zjednoczenie, zespolenie z jednej strony życia ludzkiego z życiem przyrody, a z drugiej – życia ludzkiego z życiem boskim. Rozumienie zbawienia wyrastającego z symboli róży wiąże się z miłością, która dąży do przedłużenia życia (np. w kolejnych pokoleniach), do zapewnienia jej nieśmiertelności i ofiarowaniu ostatecznego szczęścia.

Jeszcze z czasów fenickich istnieją rytuały uzasadniające cykliczność natury i miłości, gdzie życie i miłość odradza się (wiosna, pora deszczowa) przez śmierć (zima, pora sucha) w imię panującej w świecie harmonii. Miłość stała się siłą motoryczną, wyznaczającą porządek wszechświata, nadającą sens wszelkiemu istnieniu. To wszystko znalazło dopełnienie w tradycji ewangelicznej.

W mistycznych znaczeniach siedmiopłatkowe róże rozumiano jako wcielenie siedmiu stopni doskonałości czy tajemnicy życia, zaś ośmiopłatkową – rozumiano jako odrodzenie.

Św. Józef trzyma na rękach małego Chrystusa – młode, boskie życie, które o sobie mówi jednoznacznie: ja jestem życiem (J 14:6). W św. Józefie spełniają się ważne słowa Chrystusa: „Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli” (Mt 13:17). On jako sprawiedliwy patrzył i słuchał tak bardzo, że jego istnienie ogarnia głębokie milczenie. Na naszym obrazie patrząc nam w oczy zachęca: patrz i zobacz, i słuchaj!

Motyw różanej korony, przynajmniej w zakresie literatury, wywodzi z utworu Dantego „Boska komedia” i miała oczywisty wpływ na mistyczny styl poezji wieków następnych. Korona z róż pozostaje symbolem duchowych wybrańców, doskonałości i twórczego porywu. Dante (ok. 1300) w swoim Raju porównuje rzeszę zbawionych w niebie do olbrzymiej, w pełni rozwiniętej róży, której płatki tworzy hierarchia świętych:

W postaci jasnej różanej korony

Święci wojacy mi się ukazali,

Krwią Chrystusową poczet poślubiony

(Boska Komedia. Raj XXXI 1-3).

Aureole życia

Aureola, złocisty wieniec (łac. corona) to symbolika duchowego światła i wielkiej godności. W wymiarze kulturowym i religijnym to znak niebiańskiego dostojeństwa; jest symbolem promieniowania świętości, duchowego jaśnienia, oznacza duchową potęgę. Nimb, termin stosowany w sztuce na określenie świetlistego otoku wokół głów przedstawianych na obrazie postaci Boskich lub świętych; symbolizuje ich duchowe światło. Nimb może mieć kształt koła, krzyża wpisanego w okrąg, trójkąta lub promieni rozchodzących się wokół głowy.

Natomiast teologiczne uzasadnienie możemy znaleźć w Księdze Syracha, w której autor mówi o koronie mądrości, związanej z bojaźnią Pańską:

Pełnia mądrości to bać się Pana, który upoi ich owocami swoimi.

Cały ich dom napełni pożądanymi dobrami, a spichlerze swymi płodami.

Koroną mądrości - bojaźń Pańska, dająca pokój i czerstwe zdrowie (Syr 1:16-18)

A wcześniej wyjaśnia, że „Bojaźń Pańska to chwała i chluba, wesele i korona radosnego uniesienia” (Syr 1:11).

Aureola wyraża szczęście zbawionych, szczęście posiadających życie w pełni. Tajemnica życia powierzona św. Józefowi obejmuje nie tylko porządek życia natury. Dotyczy w sposób oczywisty mistycznego nasienia życia wiecznego, które owocuje dojrzałością w Chrystusie.

Dostrzegając subtelne aureole, można posłużyć się komentarzem Sł. Bożego o. Anzelma Gądka OCD, który zwraca uwagę na istotny szczegół:

Największą aureolą św. Józefa jest i pozostanie zawsze Dziecię Jezus. To jedna prawda. Lecz z drugiej strony zważmy, że tej aureoli odpowiadały czyny. Jezus jest dla Józefa największą chwałą[4].

Inny typ światła rozchodzi się od Ducha Świętego w postaci pasm i siedmiu linii oznaczających działanie przez święte sakramenty. Spoczywa ono na człowieczeństwie Chrystusa.  Spoczywa również na postaci św. Józefa.

Aniołowie

Na obrazie widzimy postacie trzech aniołów, każdy w innej dynamice: pierwszy koronuje, drugi trzyma lilię – znak czystości i władzy, trzeci – adoruje. Skupione wokół cudownego misterium – Wcieleniu Chrystusa, udzielania się Ducha Świętego i postaci św. Józefa. Można by w nich dostrzec przedstawicieli poszczególnych chórów: Panowania, Zwierzchności, czy Władz (Kol 1:16), ponieważ czerwień ich szat jest o różnych odcieniach i dzierżą w dłoniach insygnia władzy. Równocześnie aniołowie wzywają nas do adoracji i kontemplacji razem z nimi, zwłaszcza ten, który obie swe ręce trzyma na sercu. Jednocześnie ukazuje sposób obcowania z tajemnicą, gdzie Bóg mówi z serca do serca.

Róża zbawienia

W dłoniach Jezus trzyma różę – symbol Zbawiciela i gałązkę z rajskimi jabłkami – symbol zbawienia[5].

W dłoniach Jezus trzyma różę – symbol Zbawiciela i gałązkę z rajskimi jabłkami – symbol zbawienia. Kuszenie i grzech przedstawiane są jako wąż z jabłkiem w pysku. Chrystus zbawiając, niejako odzyskuje owoc – znajomość dobra i zła, zostaje związany nie z grzechem lecz z łaską. Ta wiedza – „scientia iniquitatis”, owoc zakazany, staje się owocem zbawienia, wiedzą miłości i drogi zbawienia – „scientia amoris”. To Chrystus daje moc, by udźwignąć brzemię tej wiedzy.

Róża jako metafora miłości i tajemnicy życia znana jest już z tragedii greckiej (Sofokles, Eurypides), „Metamorfoz” Owidiusza i „Iliady” Homera. Wydaje się, że starogrecka nazwa róży pochodzi od używanego w Armenii „vard” (kwiatek), a ormiańskie „wardowar”, czyli „blask róży” w obrządku ormiańskim jest nazwą własną Przemienienia Pańskiego.

Róża, którą trzyma Chrystus w ręce, jest znakiem osłoniętej tajemnicy, rozkwitającej i jaśniejącej dla wybranych, jak na Taborze. Róża ta – na karmelitańskim obrazie – dotyka obłoku.

Natomiast czerwona róża jest symbolem Męki naszego Pana (Vir Dolorum), oznaczała cierpienia Jezusa (kolce róż), a pięć jej płatków to pięć Jego ran. Symbolizuje ona także mądrość odwieczną i wieczność, co związane jest misją zbawienia i z postacią Chrystusa.

Róża pozostaje również symbolem życia, piękna intelektu, miłości duchowej, duszy, modlitwy, tajemnicy, milczenia, a więc tego wszystkiego, z czym obcował św. Józef.

Dzięki temu, że Chrystus i św. Józef ukazują nam symbolikę róż, możemy razem z nimi obchodzić swego rodzaju duchowe „rosalia” – święto róż. W tajemnicy Chrystusa możemy połączyć tajemnicę róży, krwi i serca. Z głębin naszej chrześcijańskiej świadomości płynie przekonanie, że należymy do jednego systemu powszechnego krwioobiegu, żywego Mistycznego Ciała, bijącego Serca we wspólnocie serc. Znaczącą rolę odgrywa tu Rosa Mistica (Róża Duchowna) – Maryja z Niepokalanym Sercem – jako Róża góry Karmel.

Ponieważ św. Józef jest patronem dobrej śmierci, stróż wprowadzenia do życia wiecznego, nosi koronę z róż. W antycznej literaturze, wianek z róż nosi na głowie bogini śmierci i bezdroży – Hekate. W mitologii znajdujemy inwokację wznoszoną na rozstajach dróg, na którą przybywa Hekate w trzech postaciach: młodej dziewicy, dojrzałej kobiety i mądrej staruszki, z trzech różnych stron, by wziąć w opiekę przyzywającego pomocy[6].

Ten sposób przedstawienia dotyczy św. Józefa o tyle, że pojawiał się on w świadomości Kościoła, najpierw jako sędziwy starzec (pierwsze przybliżenia Ojców Kościoła), mężczyzna w sile wieku (średniowiecze), wreszcie jako młodzieniec (postulat posoborowy). Na karmelitańskim obrazie mamy utrwalony ten drugi wariant.

Rajskie jabłka

W dłoniach Jezusa dostrzegamy dwa jabłka. Tradycja, począwszy od św. Hieronima, który w swej Wulgacie (tłumaczeniu Pisma św. z języków oryginalnych), słowo „owoc” przetłumaczył nie jako „fructus”, lecz użył w tłumaczeniu użył słowa „malus” (jabłoń), co brzmi bardzo podobnie do łacińskiego „malum”, tzn. zło, powiązał dramat pierwszych rodziców z tym owocem[7]. W wydarzeniu grzechu nie chodziło o wygląd owocu czy o gatunek drzewa, ale o moment spożycia owocu, a więc wchłonięcia tajemnicy poznania, przyswojenia dobra i zła.

Chrystus trzyma z ewidentnie „lekkim” geście dwa rajskie jabłka, ukazując że jedynie Bóg posiada pełną władzę nad dobrem i złem. Jego Wcielenie spowodowało, że sytuacja z raju przestaje być przeklęta, a owoc staje się zapowiedzią i zwycięstwa i nieutracalnego szczęścia, a w codzienności zapowiedzą, że człowiek znajdzie właściwą drogę i rozwiązanie w każdej sytuacji.  Jabłko – symbol tego, co utracone, w rękach Jezusa staje się symbolem tego, co pozyskane wręcz za darmo, jako czysta łaska. Dlatego jabłko jest również symbolem władzy królewskiej.

Hebrajskie słowo „jada” przetłumaczone jako „poznanie”, posiada jednak szersze znaczenie i oznacza nie tyle „poznać coś”, ale „zapanować nad czymś”, „opanować coś”, mieć nad czymś władzę. Dlatego Chrystus uczy swych uczniów, że wiedza i władza jest posługą. Domaga się, by być najmniejszym: „Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki” (Łk 9:48). Owoc władzy dojrzewa w całkowitej ofierze z życia, w odebraniu dobrego imienia, w haniebnej śmierci, jak u Zbawiciela.

Szaty św. Józefa

Szaty, jak i ich kolor posiadają w przekazie obrazowym podstawowe znaczenie. Pierwsze biblijne informacje na temat kolorów zawiera opis tęczy, którą Bóg umieścił na niebie jako znak przymierza  i obietnicy zachowania życia. To jakby gwarant miejsca spotkania Boga z  ludźmi.

Kolor złoty stał się symbolem Bożego błysku i światła. Ukazuje rzeczywistość królewską, zwycięską i przebóstwioną. Rządzi się prawem majestatu. Złoty kolor odnosi do światła niewidzialnego, które staje się rozpoznawalnym. Złota szata wyzwala świadomość ogarniającej wszystko obecności Najwyższego, Jego chwały, majestatu, czy subtelności. Wyobraża świętość Bożą, życie wieczne, wspaniałość Królestwa Bożego.

Św. Józef odziany w królewskie szaty pośredniczy w darze życia, staje się jego zwiastunem i świadkiem. Jest tym, który to życie strzeże i ofiaruje światu.

Postać św. Józefa ubrana jest w zieloną tunikę. Zieleń jest „kolorem” życia, wiosny, odrodzenia. Jej promieniowanie jest łagodne, neutralne, ciepłe i nie męczy. Człowiek w jej obecności odpoczywa. Zieleń jest znakiem przymierza.

To kolor proroków, takich jak współczesny Józefowi – Jan Chrzciciel, kolor nadziei, zwiastun nowego życia. W ikonografii ma znaczenie  odrodzenia duchowego, rodzącego się życia, obecności życia i Ducha Świętego. Warto też zauważyć, że zieleń jest owocem połączenia błękitu, czerwieni i żółci. Łączy więc ona wszystkie wartości podstawowych kolorów nadając im nową formę, nadając życie. Jest barwą mądrości, tych, którzy żyją, szukają znaczenia Bożych słów, dlatego towarzyszy prorokom, głoszonych nadziei i ożywiających orędzi. W zieleni można dlatego odkryć również świętą zazdrość Boga o stworzenie, które chce wydrzeć Bogu demon.

Ten typ zieleni wskazuje na także duchowe męstwo jakim obdarzeni zostali młodzi męczennicy. To młodość, świeżość. Czasem w ikonach męczenników są zielone szaty, które symbolizują młodość ich życia, oddanego na żertwę. Podkreślają ofiarę kwitnącej młodości. Można tu umiejscowić młodość naszego Świętego,

Zielone łąki w tle obrazują pełnię życia naturalnego, w Chrystus na rękach św. Józefa – to pełnia życia duchowego. Kolor ten przywołuje medytującemu rozległą cudowność Raju.  Można zauważyć, że  z dala od naszego Świętego ziemia przyjmuje kolor brązowy, jałowy, ziemi bez owoców, bez przyszłości. Zieleń ta jest kolorem ożywczej bliskości naszego Patriarchy.

Głęboka zieleń przywołuje skojarzenia z kamieniem szlachetnym – szmaragdem. Swoją czysto zieloną barwą szmaragd symbolizuje siłę wzrostu i regenerację na wszystkich płaszczyznach: w ciele, myśleniu, czuciu i działaniu.

Sandały

Św. Józef nosi na stopach ozdobne sandały. Biblijnie noszenie sandałów znaczyło odzyskanie godności i wolności por. (Łk 15:22). Pozbawienie sandała oznaczało odebranie czci i szacunku. Ta infamia była w zamierzeniu prawodawcy przewidziana na wieczne czasy (zob. Pwt 25:10). Kiedy Mojżesz zdejmował sandały przy płonącym krzewie pozbywał się w ten sposób wszystkich uzyskanych w swoim życiu godności, przywilejów księcia Egiptu, przestaje być pasterzem owiec swojego teścia.

W obrazie św. Józefa podkreślono godność królewską, całkowite panowanie nad żywiołami ziemi, doskonałość moralną i wyrozumiałą łagodność właściwą świętym (por. Fil 4:5). Sandały dostojeństwa i znakomitości, panowania i wysokiej rangi społecznej. A w Nowym Testamencie obuwie jest znakiem gotowości: „obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju” (Ef 6:15). Józef występuje jako gotowy do poświęceń, do znoszenia trudu.

Św. Józef odziany w królewskie szaty pośredniczy w darze życia, staje się jego zwiastunem i świadkiem. Jest tym, który to życie ofiaruje światu geście błogosławieństwa Synem Bożym.

o. Marian Zawada OCD

Modlitwa

Tu, przed Twoim obrazem prosimy Ciebie św. Józefie, daj nam życie, przywracaj je w zniechęconych i chroń je w młodych sercach. Pozwól nam żyć w tchnieniu Twego życia, które pochodzi, jak każde święte tchnienie, od Ducha Ożywiciela. Umacniaj w nas człowieka wewnętrznego. Wspieraj nas, abyśmy mogli podołać wyzwaniom, przed którymi Bóg stawia nas w obecnym czasie, przez Twojego Syna Jezusa Chrystusa. Amen.


[1] B. J. Wanat OCD, Kult św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny u Karmelitów Bosych w Krakowie, Kraków 1981, s. 88.

[2] Jan Paweł II zwraca w niej uwagę na trzy podstawowe prawdy: (1) Duch Święty został dany Kościołowi, (2) Duch przekonuje świat o grzechu, (3) Duch daje życie. Ta logika wywodzi się z świetlistego łona boskiego życia. Jest nie tylko życiem poza grzechem, ale i pełnią Boskiego życia.

[3] Z. Lepko, R. F. Sadowski, Ekofilozoficzne znaczenie przesłania Hildegardy z Bingen, w: Studia Ecologiae et Bioethicae UKSW 12(2014)2, 17-18.

[4] A. Gądek OCD, Ojciec i Opiekun, Kazania o św. Józefie, Kraków 2008, s. 38.

[5] W roli kuszącego owocu pojawia się na przykład w Talmudze czy w Kaplicy sykstyńskiej - figa, gdzie indziej - cytryna, mango, winogrono, a nawet – uważane za symbol poznania i wiary – owoce granatu. Apokryficzna Księga Henocha wspomina o palmie daktylowej.

[6] https://www.wykop.pl/wpis/37305157/inwokacja-hekate-w-mitologii-greckiej-bogini-ciemn/

[7] Symbol jabłka w literaturze pozareligijnej znajdujemy w komentarzach do „Bukolik” Wergiliusza, rzymskiego gramatyka Serwiusza, który mówi że Melos po śmierci Adonisa powiesił się na drzewie. Afrodyta, która również kochała Adonisa, przemieniła ciało samobójcy w owoc jabłoni, które po starogrecku brzmi μῆλον (melon), co przywołuje blisko brzmiące łacińskie „malum”. Stało się ono symbolem kuszenia, zwłaszcza w przestrzeni poznania zakazanego, oraz pomieszania (jabłko niezgody). Mitologia wspomina o złotych jabłkach z sadu Hesperyd: aby je zerwać, Herakles, syn Zeusa, będzie musiał stawić czoło trudom i niewygodom, zetrzeć się z bogiem mórz Nereuszem, wędrować aż do Wysp Szczęśliwych. Tam mieszka Gaja, Matka-Ziemia. Na koniec będzie musiał zmierzyć się ze smokiem. Pokonany smok zostanie uniesiony do nieba, gdzie przemieniony w gwiazdozbiór Węża, będzie czyhał na Pannę. Hesperydy, zrozpaczone po utracie owoców, obdarzonych darem proroczym złotych jabłek, ulegną, zdaje się, przemianie w drzewa – wiąz, topolę, wierzbę. We wszystkich prawie kulturach europejskich w jabłku widzi się ucieleśnienie miłości, małżeństwa, wiosny, młodości, płodności oraz długowieczności (Kopaliński 1991). Owoc jabłoni jako owoc, poprzez który popełniono grzech pierworodny, rozpowszechnione zostało także poprzez sztukę (Hugo van der Goes (XV w.), Lucas Cranach Starszy (XVI w.), czy Jacob Jordaenes (XVII w.).