Modlitwa w ciszy

Modlitwa w ciszy, nazywana w tradycji modlitwą wewnętrzną lub myślną, to karmelitańska droga naśladowania czuwającego i wsłuchującego się w Ojca Jezusa. Ten cichy czas jest karmelitańską misją zleconą przez Kościół i naszym szczególnym duszpasterstwem. Modlitwa w ciszy ma swoją długą i bogatą tradycję, a w historii reformowanego Karmelu – szczególny rys. To rozmowa z Tym, o którym wiemy, że nas kocha – jak pisała święta Teresa od Jezusa.

MÓWISZ

Najpierw uświadom sobie, że Bóg jest blisko. Uwierz, że Jest i że jest Dobry. To chwila prawdy, zatem trzeba również otworzyć przed Nim swoje życie, nazwać po imieniu dobro i zło. To czas mówienia, bo Twoje myśli jakby opowiadają prawdę o Tobie, wyznają wiarę. Stajesz się przed Nim prawdziwy, zatem i pokorny, zdystansowany do potrzeb własnego ego. Głębokie skupienie wynika z Twojego nastawienia i działania Ducha Świętego, który przypomina Ci i pozwala rozumieć Boga, świat i siebie samego.

SŁUCHASZ

Kiedy uspokoją się nieco Twoje zmysły, dla których warto znaleźć zajęcie, czekasz na Słowo. Czasami przypomni Ci się jakiś werset Pisma usłyszany na liturgii lub właśnie przeczytany. Kiedy indziej Słowem stają się czyny świętych albo wyjątkowe wydarzenie. Trzeba regularnie nasączać umysł Słowem Boga, aby w czasie modlitwy Duch znalazł w Tobie narzędzie do komunikacji i nie musiał przedzierać się przez to, co tylko przypomina Zbawiciela. Słowa, które słuchasz i przeżuwasz zaczynają żyć własnym życiem i odnosić się do Ciebie. Stajesz się uczniem, który właśnie słucha nauczającego Nauczyciela. Odczuwasz, że Pan zwraca swoje spojrzenie w Twoją stronę. Słuchanie to wyraz miłości i jeden z najwspanialszych jej aktów. Słuchasz, bo kochasz; kochasz, zatem słuchasz. Podejmujesz decyzję, że chcesz przed Nim trwać, wybierasz Jego wolę – chcesz tutaj z Nim być i stawać się jak On.

CZUWASZ

To najpiękniejsze i najbardziej sycące chwile podczas modlitwy w ciszy. Czuwasz jak Maryja, kiedy poznała, że Słowo własnie w niej zamieszkało – jak tylko zgodziła się na wolę Najwyższego. To czas prostego spojrzenia, milczącej kochającej uwagi, to podsłuchiwanie okazującej sobie miłość Trójcy, która zaprasza mnie i tych, którzy ze mną do komunii. To bezmierne nadziei, która wykracza poza ramy mojej modlitwy, ciągnie mnie ku przyszłości, chociaż uświadamia trudną przeszłość. To ochłoda i pokój wlewana w zadziwiająco prosty sposób jak deszcz, którego nie musisz prosić o zroszenie spękanej ziemi. To poczucie obecności Boga na zawsze i spełniającej się Jego woli, rozrastającego się jak korzenie drzew Królestwa. Dobrze Ci tu jak świadkom przemiany Pana na górze. Czujesz ciężar Słów i woli Boga jak skwierczące w ogniu wilgotne polano. Im bardziej się zgadzasz, tym większy jest żar, co nie spala i nie krzywdzi, lecz rozjaśnia i pociąga jak gorejący krzew.